Małe biznesy w dużych mediach – czy to możliwe? (post gościnny)

by Magda

małe-biznesy-w-dużych-mediach

post gościnny : Justyna Kozioł – justynakoziol.com


 

Małe biznesy w dużych mediach – czy to możliwe?

 
Marketing i PR w małym biznesie są jak jazda bez trzymanki. Dosłownie, bo z braku czasu i zasobów często nie wiadomo, czego złapać się najpierw: mediów społecznościowych, pisania bloga, wysyłki newslettera, występów na konferencjach? Brak czasu to tylko jedna z przyczyn, dla których właścicielki małych biznesów nie decydują się na docieranie do mediów. Ale równie częstym powodem jest po prostu brak wiedzy.

Jakiś czas temu zapytałam dziewczyny z mojej społeczności o to, co powstrzymuje je przed podjęciem kontaktu z dziennikarzami. W odpowiedziach pojawiały się takie stwierdzenia, jak:

  • boję się, że nikt nie zwróci na mnie uwagi
  • jest w nich (dziennikarzach) jakaś bariera nieprzystępności
  • zupełnie nie wiem, jak się za ten temat zabrać
  • powstrzymuje mnie brak wiedzy i odwagi
  • nie wiem, do kogo pisać lub dzwonić

Jeszcze inne przekonanie, z jakim czasami się spotykam to takie, że aby pojawić się w mediach, konieczny jest budżet na reklamę. A najlepiej jeszcze osobiste znajomości w redakcjach.

Osoby, które zawodowo zajmują się PR-em nie zaprzeczą, że jedno i drugie wiele ułatwia. Ale wiedzą też doskonale, że w kontaktach z dziennikarzami chodzi o coś innego niż zapłacenie za reklamę. A to „coś innego” jest dostępne dla każdego, niezależnie od wielkości firmy.

Prowadząc kursy i konsultacje dla małych biznesów, które chciałyby zainteresować sobą media, ale nie wiedzą, jak się za to zabrać, obalam kilka przekonań, które powstrzymują je przed zrobieniem tego kroku.

 

Po pierwsze: masz potencjał na zaistnienie w mediach, jak każdy inny biznes

Dziennikarze będą zawsze szukać ciekawych tematów, ludzi i historii. Zawsze. Będą potrzebować ekspertów, dzięki którym wyjaśnią złożone zjawiska i pomogą rozwiązać problemy.

Pracując z małymi, kobiecymi biznesami często widzę w nich naturalny, storytellingowy potencjał, którym można zainteresować media. Kobiece biznesy nierzadko powstają w wyniku osobistych przeżyć, czasem kryzysów, wewnętrznej niezgody na ogólnie przyjęte i „jedynie słuszne” scenariusze życiowe czy pokręconych splotów okoliczności, których nie wymyśliłby żaden reżyser science fiction.

Uwaga – proste historie z cyklu „rzuciłam korpo i zapasem oszczędności wyjechałam w Bieszczady” już nie wystarczą. Ale jeśli przebyłaś nieoczywistą drogę do swojego biznesu, w dodatku odpowiadasz na potrzeby, których nikt wcześniej nie zauważył i wprowadzasz realne zmiany w życie swoich klientów czy społeczności, niewykluczone, że twoja historia będzie tym, czego potrzebuje dziennikarz w swojej pracy.

Po drugie: dziennikarze nie gryzą, ale…

Ale pod warunkiem, że dobrze przygotujesz się dobrze do kontaktu. Dlatego nie żałuj czasu na tzw. research, czyli poszukiwania i dowiedzenie się jak najwięcej o mediach, do których chcesz się zwrócić.

Chcesz zainteresować sobą redakcję magazynu X? Upewnij się, że naprawdę znasz jego profil i profil czytelników. Zauważ, że poszczególne magazyny kobiece różnią się między sobą. Poruszają inne tematy i mają odmienną estetykę. Te bardziej eleganckie chętniej piszą o produktach droższych, z wyższej półki. Magazyny, które mają bardziej praktyczny, poradnikowy charakter, z reguły chętniej prezentują produkty w bardziej przystępnych cenach. A zatem dobrze oceń, gdzie na tej skali, mieści się Twój biznes i znajdź czasopismo, do którego Tobie i Twoim klientkom jest najbliżej.

Aby to zrobić, warto przejrzeć kilka archiwalnych numerów, przekartkować strona po stronie i dopiero wtedy szczerze ocenić, czy jest tam miejsce na Twój produkt lub Twoją historię.

W drugiej kolejności czeka Cię wyszukanie odpowiedniej osoby w redakcji. Zanim wyślesz maila, prześledź, który dziennikarz pisze na tematy zbliżone do Twoich. Kto odpowiada za dobór zdjęć produktów. Dzięki temu będziesz wiedziała, do kogo pisać i unikniesz wysyłania maili na ogólny adres typu: „redakcja@….pl”, z którego – powiedzmy to sobie wprost – rzadko kiedy ktoś odpowiada.

 

Po trzecie: czasem szkoda czasu na wysyłanie informacji prasowych

Informacja prasowa to krótki tekst, najczęściej w pliku Word, który wysyła się do dziennikarza. W informacji prasowej możesz napisać o nowości w swojej ofercie czy bezpłatnym wydarzeniu, które organizujesz.

Osobiście namawiam jednak do tego, żeby raczej dać się poznać dziennikarzowi. Zamiast informacji prasowej, wolę wysłać spersonalizowany mail, w którym proponuję dziennikarzowi temat zgodny z jego zainteresowaniami. Jeśli w mailu nawiążę do wcześniejszych jego publikacji lub w jakikolwiek inny sposób dam do zrozumienia, że wykonałam research i wiem, do kogo piszę, mój mail zdecydowanie wyróżni się spośród innych.

Napisanie dobrego maila ma strategicznie dużo większą wagę niż napisanie dobrej informacji prasowej. Nawet jeśli napiszesz najlepszą informację prasową na świecie, ale mail będzie zniechęcający – żaden dziennikarz nie zada sobie trudu, żeby otworzyć załącznik. Ale jeśli mail trafi do serca dziennikarza, to nawet przy nieidealnie sformułowanej informacji prasowej jest szansa, że dziennikarz sam się odezwie i poprosi o dodatkowe informacje.

Moje maile do dziennikarzy, nawet tych, których nie znam, mają zawsze partnerski, przyjazny ton. Unikam pisania z pozycji kogoś zalęknionego, niższego rangą, jak również wystrzegam się tonu roszczeniowego.

Dobra relacja z dziennikarzem jest relacją partnerską: ja podsuwam pomysły i udostępniam wiedzę lub materiały, a dziennikarz dostaje temat do pracy. Wówczas z publikacji zadowolone są obie strony.

 

Po czwarte: nie bój się telefonu do redakcji

Jeśli naprawdę nie wiesz, do kogo napisać, nie bój się zadzwonić do redakcji, na główny numer, który najczęściej znajdziesz w stopce redakcyjnej lub na stronie www. Opowiedz w dwóch zdaniach, jaki masz pomysł na artykuł lub wywiad i zapytaj, kto mógłby być nim zainteresowany. Mnie osobiście, jeszcze nigdy nie zdarzyło się po takim telefonie nie otrzymać odpowiedzi: imienia i nazwiska dziennikarza oraz przynajmniej jego adresu e-mail.

 

Po piąte: bądź najlepszą ambasadorka swojego biznesu

Jak to mówią – last but not least, czyli ostatni punkt, ale to nie znaczy, że najmniej ważny.

Nie sprzedasz swojego tematu żadnej redakcji, jeśli sama nie będziesz wierzyć w to, że Twój biznes – nawet najmniejszy – jest tego wart.

Twoje zaangażowanie, pozytywna pasja, błysk w oku – wszystko to zaraża innych i pracuje na Twoją korzyść nie tylko w relacji z klientem, ale też z dziennikarzem. No bo w końcu – po szóste: nigdy nie zapominaj, że dziennikarz to też człowiek.

 

Małe biznesy w dużych mediach, czyli media mogą być dla każdego

O tym wszystkim opowiadam w moim kursie „Małe Biznesy w Dużych Mediach”. Zależy mi, że jak najwięcej ciekawych, kobiecych historii przebiło się do większych i mniejszych mediów, dlatego w moim kursie opowiadam, jak – krok po kroku – przygotować się do kontaktu z mediami, jak napisać maila (w kursie dzielę się przykładami maili z mojej własnej skrzynki) i jak jeszcze można skontaktować się z dziennikarzem, żeby zbudować z nim dobrą relację.

Poza nagraniami, w ramach kursu otrzymujesz też specjalny Workbook, czyli zestaw ćwiczeń, który po wypełnieniu możesz odesłać do mnie, a ja odeślę Ci informację zwrotną, odpowiem na pytania i podsunę dodatkowe pomysły.

 

Chcesz dowiedzieć się więcej o kursie? Kliknij w grafikę, aby przejść do strony kursu.

 

kurs-małe-biznesy-w-dużych-mediach

 

Czy masz pytania o docieranie do mediów? Zadaj je w komentarzu.


Justyna Kozioł

Kiedyś chciałam być dziennikarką, żeby móc pisać o ciekawych ludziach i nagłaśniać ważne inicjatywy. Obecnie jestem autorką kursu „Małe Biznesy w Dużych Mediach”, dzięki któremu mogę realizować tamtą misję. Z moich kursów korzystają wyjątkowe kobiety, które prowadzą własne biznesy i są gotowe, żeby wyjść z nimi do świata.
www.justynakoziol.com
www.facebook.com/justynakoziolcom/

Może Ci się spodobać

Leave a Comment